Czwartek, 21-09-2017, 14.10.15                                                                     

 

        

 








Menu witryny

Kategorie sekcji
Aktualności [16]
Liga Deichmanna [2]
Legion 2004 [4]
Legion 2005 [9]
Legion 2006 [8]
Obozy piłkarskie [8]
Galeria Zdjęć [9]
Warto przeczytać [4]
Warto obejrzeć [5]



Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0


     

     


    NASZE TURNIEJE

      

      

      
Główna » 2015 » Styczeń » 17 » Felieton Łukasza Kadziewicza dla tygodnika „Tempo”:
17.10.43
Felieton Łukasza Kadziewicza dla tygodnika „Tempo”:

 

Felieton Łukasza Kadziewicza dla tygodnika „Tempo”:

Szokuje mnie głupota rodziców!

 

Byłem w szkole. Kilka razy odwiedziłem podstawówki i gimnazja, w których poprowadziłem lekcje wychowania fizycznego. Ładne te nasze dzieciaki. Zdecydowanie lepiej ubrane niż ich rówieśnicy w połowie lat 90., kiedy sam chodziłem w porozciąganym swetrze. Tylko ze zrobieniem przysiadu czy przewrotu w przód mają kłopot, nie mówiąc o wrzuceniu piłki do kosza po dwutakcie czy przebiciu jej przez siatkę. Z trzydzieściorga uczniów może ośmioro przyszło w stroju sportowym. Ćwiczyć nie mogło kilka dziewczyn, umalowanych jak na dyskotekę, akurat czwarty raz w miesiącu niedysponowanych. 

Po zajęciach odpowiadałem na pytania, ale i sam mogłem wcielić się w rolę pytającego. No więc rzuciłem: „Czy jest ktoś na sali, oprócz mnie, kto nie ma Facebooka?”. Spojrzeli jak na Marsjanina. Rozumiem, że jest XXI wiek, postęp technologiczny galopuje, każde dziecko ma już smartfona i powstaje coraz więcej e-klas, w których używa się notebooków zamiast zeszytów. Młodzież ma wszystko – IPhony, IPady, ITouche czy isracze, tylko piłki trzy razy nie potrafi podbić.

Coś mi się wydaję, że  kiedyś byliśmy bardziej prosportowi. Żyliśmy w większej biedzie, ale marnowaliśmy mniej czasu. Pewnie to zasługa rodziców, którzy wiedzieli, że w PRL-u bramka z napisem „sport” może otworzyć wiele innych. I bez Facebooka dało się żyć. Facebookiem był trzepak, gdzie się spotykaliśmy, rozmawialiśmy czy wisieliśmy głowami do dołu. Trzepak służył do wszystkiego, tylko nie do tego, do czego jest przystosowany. Myślało się o tym, żeby skończyć jak najszybciej lekcje i spotkać się z kolegami, popływać w rzece, poskakać przez płot czy zrobić coś nieprawomyślnego, czyli pójść na szaber i pozrywać wiśnie. Dziś chcemy mieć jak najwięcej Robertów Lewandowskich, Kamilów Stochów czy Mariuszów Wlazłych, a zapominamy, że oni jako sportowcy rodzili się na trzepakach.

Mam znajomego osteopatę, do którego z wadami kręgosłupów trafiają już ośmiolatkowie. Będą musieli się mocno postarać, żeby za dziesięć lat nie zostać inwalidami. Ci chłopcy nie rozumieją, że koordynacja ruchowa przyda im się na całe życie. Jak już będą starsi, to mogą zaimponować dziewczynie i zjechać na nartach, ba, nawet tańczyć będą lepiej. Niech tylko zaczną się ruszać. Budzimy się za późno. Mamy 35 lat i nagle promujemy zdrowy styl życia. Stąd ten wielki boom na bieganie. Zacznijmy od dzieciaków. Nie jestem głupi, nie uchronimy ich przed komputerem, ale możemy to ograniczyć.

Szokuje mnie brak świadomości młodzieży. Albo inaczej, głupota ich rodziców. To ich obwiniam za nadwyżkę kilogramową u dzieciaków. Wiem, że trzeba spłacać kredyty i pracować bez wytchnienia, ale w niedzielę ojciec może wziąć piłkę i pójść z synem na Orlika. Warto byłoby wprowadzić zajęcia edukacyjne dla mamy i taty, żeby docenili siłę sportu, wiedzieli, ile ich pociechom może oszczędzić stresu w przyszłości.

Szanuję, co robią dla dzieci Artur Siódmiak w piłce ręcznej, Marcin Gortat w koszykówce czy wielu piłkarzy zakładających szkółki, ale to kropla w morzu potrzeb. Podnosimy płace pielęgniarkom, górnikom, policjantom, powinniśmy też podnieść nauczycielom. Poznałem tych od w-fu, na punkcie sportu to świrusy. Widząc moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem kondycje polskiej młodzieży, przez skromność nie dodali, że zmagają się z tym na co dzień. Może więc raz tytuł nauczyciela roku w szkole zamiast panu od matematyki czy fizyki, przyznać temu, który stara się, żeby te nasze dzieci nie wyrosły pokrzywione.

***

Łukasz Kadziewicz, felietonista „Tempa”, zły chłopiec polskiej siatkówki, wicemistrz świata z 2006 roku, zawodnik Cuprum Lubin. Mówi co myśli, robi co chce, pisze autobiografię, w której zechce udowodnić, że życie sportowca i rock'n'rollowca można pogodzić.

Kategoria: Warto przeczytać | Wyświetleń: 296 | Dodał: legion | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
avatar








               

              

             


    

 
    


    




Wyszukiwanie

Kalendarz
«  Styczeń 2015  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031

Archiwum wpisów


       



Copyright MyCorp © 2017